Opowiadania

Kawa co do złego namawia…

Powiem Wam, że takie niespodzianki to ja szanuję.
Siedzę sobie przy kuchennym stole, dopijam kawę i marzę o czymś słodkim, no bo sobotnia kawa to jednak lubi towarzystwo, na przykład, powiedzmy, że serniczka. Już nawet słyszę jej utyskiwania…

-Kasiunia, powiedz mi, jak to jest z tą twoją dietą? – zapytała Kawa smętnie spoglądająca z kubka. – No, bo wiesz, że ja lubię towarzystwo… Wręcz uwielbiam, kiedy Mleko chwyta mnie w swoje ramiona i wirujemy w kubku jak szaleni. Do tego Cukier oblepia mnie swoimi lepkimi łapami i spogląda tak, że cała płonę, utrzymując ciepło. No ewidentnie klei się do mnie! Jest tak blisko… aż czuję, jak się we mnie rozpuszcza. Cóż to jest za ekstaza! Jak myślisz, dlaczego tak dobrze wtedy smakuję? Oni biali ja czarna, razem jesteśmy idealni.
Ta dwójka dodaje mojemu krótkiemu życiu smaku. A ty co robisz ostatnio? Ograniczyłaś spożycie Mlesia, o Cukrze, nie wspomnę, a ja za nimi tęsknię jak szalona! Nie mogę spać po nocach, a każdy kolejny dzień jest udręką. Czuję jak tracę siły i aromat, moje życie nich jest nic nie warte, słoik już nie jest domem, tylko więzieniem. AAAAH, do tego dziś sobota! Pomyśl o ile piękniej i dostojniej wyglądałabym w towarzystwie pana Ciasta. No co ja poradzę na to, że tak bardzo lubię mężczyzn o większych gabarytach? Mleko tylko tłuste, Cukier jedynie biały , a ciasto puszyste i duuuuże. Oooh! Aż mi kropla wypadła na podstawkę z podniecenia. Ile bym dała za chwilę rozkoszy w tym wspaniałym towarzystwie…  Kasiuleczku, obiecuję ci niezapomniane chwile, twoje kubeczki smakowe oszaleją, a smak pozostanie z tobą jeszcze na długie minuty. Błagam cię, połącz mnie dziś z nimi, tylko ten jeden raz w ciągu dnia…


-Kawo przestań, proszę. Myślisz, że mi jest łatwo? Przecież czuję, że już nie smakujesz tak jak zazwyczaj, nie uderzasz do głowy i nie stawiasz na nogi jak wtedy, gdy byłaś spełniona. Masz rację dziś sobota, niby dzień, w którym mogłabym sobie pozwolić na więcej, ale boję się armii Sierżanta Kalorii, która tylko czeka, by zaatakować. Ty tego nie zrozumiesz, bo dla ciebie liczy się tylko zabawa. Żyjesz chwilą! Jesteś samolubna! Zresztą, o czym my rozmawiamy… poczekaj, dostałam wiadomość, muszę odczytać.
[…]
Minutę później dzwonek do drzwi zwiastował przybycie gościa, a raczej gościówy z wielkim kawałkiem serniczka… Wszak wiadomo, że takich prezentów i darów od losu nie można nie przyjąć. Powiem Wam jedynie, że ciacho było pyszne, a Kawa spełniona i zadowolona…
Miłego dnia kochani i życzę Wam, byście otaczali się tylko takimi ludźmi, którzy wiedzą jak uszczęśliwić Waszą kawę 😉

Opowiadania

Pozwól dziecku na smutek…

[…]

– Mamuś, ja dalej na ciebie czekam, aż wrócisz do domu. Biegnę do drzwi z bijącym sercem, bo wierzę w to, że po drugiej stronie będziesz ty… Mówią, że odeszłaś, poleciałaś do nieba i już cię nie ma. Jak mam ich przekonać, że to nie prawda? Przecież jakbyś nie podłożyła wczoraj ręki, gdy spadałem z roweru, to dziś bolałaby mnie noga, co noc głaszczesz mnie po głowie i szepczesz najśmieszniejsze bajki na świecie. Tylko jak przekonać do tego dorosłych? Mówią, że jestem za mały, by rozumieć pewne rzeczy, ale jakie? Przecież tu nie ma czego rozumieć. Jesteś i już, tylko niewidoczna, jak powietrze, jak Batman, gdy go nie potrzebują. Powiedz im, bo ja już nie mam sił tego tłumaczyć.

Nie jestem głupi i ślepy, widzę, jak płaczą z tęsknoty za tobą, a mi nie pozwalają i muszę trzymać łezki w środku i czasami wydaje mi się, że się zaraz od nich utopię. Ciągle powtarzają, że mam być silny i dzielny, a ja właśnie taki jestem! Podniosłem dziś rower jedną ręką i przesunąłem szafkę, nie uciekłem przed pająkiem, czy to nie wystarczający dowód? Nie wiem tylko, co to ma wspólnego z tym że najbardziej na świecie chciałbym, byś mnie rano obudziła i pozwoliła oglądać cały dzień bajki, a ja bym wiedział, że jak się czegoś wystraszę, to przybiegniesz i pocieszysz… Wołam cię codziennie i choć wiem, że jesteś, to cię nie widzę .Tak bardzo tęsknię za kolorem twoich oczu, zapachem włosów.

Muszę znaleźć jakiś sposób na to, by dostać się do tego nieba. Chociaż na chwilkę. Przytuliłbym się tylko i dał buziaka. A Ty podrapałabyś mnie po pleckach, dałabyś całusa w bolące kolano. Proszę, pogadaj z Aniołkami, żeby mnie wzięli, będę super grzeczny .  To będzie nasz mały sekret. Nie mów im lepiej, że w kieszeni będę miał ukryty zatrzymywacz czasu, który sam zbudowałem!

[…]

– Masz rację synu… jestem, ale mnie nie ma. Pamiętasz, kiedy mówiłam Ci, że zawsze, gdy będziesz mnie potrzebował, to wystarczy, że spojrzysz w niebo, powąchasz kwiatki, dotkniesz ukochanego misia? Nic się nie zmieniło. Nigdy cię nie opuszczę, chociaż z czasem będziesz czuł mnie troszkę mniej, ale to nie dlatego, że mnie zabrakło. Twoja pamięć będzie zacierała ślady mojej obecności. Najpierw zapomnisz, jak pachniałam, jaki lubiłam kolor, aż w końcu zapomnisz, w którym miejscu miałam pieprzyk, który lubiłeś dotykać przed zaśnięciem. Wiem to i nie mam żalu. Proszę, tylko o to byś pamiętał o najważniejszym, że was kochałam… kocham…

Opowiadania

Jak to jest z tym rasizmem?

Czegoś tu nie rozumiem i może Wy mi to wytłumaczycie. Jestem telewizyjnym ignorantem i o tym już Wam kiedyś mówiłam. Nie oglądam wiadomości, nie czytam newsów, przez co żyje mi się lepiej. Niestety wszystkie socjal media przesiąknięte są polityką i od czasu do czasu, coś tam do mnie trafi. Teraz tak… wytłumaczcie mi proszę, o co chodzi z tą Ameryką?
Przecież nie będę swojej wiedzy o świecie opierała tylko i wyłącznie na instagramie.

Owszem, wiem co nieco i jestem za tym, że wszystkie życia są ważne, od tego jeszcze nienarodzonego w łonie matki, poprzez białe, żółte, czarne, brązowe, pomarańczowe czy jakiekolwiek inne. Z tym nie mam najmniejszego problemu.
Problem i niezrozumienie w sprawie pojawia się, gdy widzę protestantów krzyczących o równouprawnieniu, o tym, że rasizm jest zły i nie powinno go być. Tylko że mam wrażenie, iż kwestia rasizmu działa tylko w jedną stronę. Powiem to tak (politycznie poprawnie), jeśli jesteś bladolicy i obrazisz czarnoskórego, jesteś rasistą do kwadratu, natomiast w drugą stronę to nie działa. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia, mieszkając w tym kraju. Niekiedy boimy się walczyć o swoje, czy też bronić swych racji, bo będziemy tymi złymi.
Przykład panny Julianny. W dniu zakochanych nie zgodziła się być walentynką jednego chłopca. Najzwyczajniej w świecie się jej nie podobał, był od niej o trzy głowy niższy, sama uznała, że za wcześnie na związek, przecież ma tylko dwanaście lat! Dopiero później dowiedziałam się, że był czarnoskóry. Skąd wiem? A stąd, że wszyscy jego znajomi wyzywali ją od rasistek i bała się iść do szkoły na drugi dzień.
Nie rozumiem jedynie dlaczego? Przecież jesteśmy równi, tak?
Do tego mój mały rozumek nie ogarnia faktu plądrowania sklepów i dewastacji wszystkiego, co stanie na drodze pikietującym. Co ma jedno do drugiego? Co ma kradzież, przemoc i terroryzm wspólnego z protestami, które nawołują do poszanowania drugiego człowieka, co za tym idzie jego dorobku życiowego. Co złego robi im sklep, samochód, płot czy cokolwiek innego? Ok, może ktoś powie, że kieruje nimi złość, bezradność, chęć zmiany myślenia społeczeństwa… ale chyba nie tędy droga. Przecież ich działania odnoszą wręcz odwrotny skutek!
Jak to możliwe, że przy „pokojowych strajkach” ludzie barykadują się w domu, bo ktoś może się włamać i w imię „sprawiedliwości” czy też zadośćuczynienia — zabić, jak się to ma do wprowadzania godzin policyjnych?
Jak mam wytłumaczyć dziecku, dlaczego tak się dzieje, skoro sama tego nie rozumiem?