Opowiadania

Bazgroszytkowe spełnianie marzeń…

Blogowi przyjaciele! Pozwólcie, że zaproszę Was do wysłuchania mojego opowiadania, które dzięki Polish Art Festival uzyskało słuchowiskowy wymiar… Mam nadzieję, że się Wam spodoba!

Od rana nie mogę sobie znaleźć miejsca, bo spełnianie marzeń jest jednak wyjątkowo stresujące, zwłaszcza gdy odbiorcami są dzieci…

https://on.soundcloud.com/hYeUK

Opowiadania

Co za chłop!

Ci co mnie znają to wiedzą, że sportowym świrem nie jestem i z figury bardziej przypominam ociosanego klocka niż apetyczną gruszkę, ale nie o mnie i moich niedoskonałościach, tu będziecie czytali, a o gościu, który rozwalili mój mały mózg i zmotywował mnie dziś do wstania z łóżka i wyprania dywanu na schodach. No bo wiecie, niby urlop, nic nierobienie, choć jeśli sprzątnie, pranie, gotowanie, przetwarzanie jabłek, to lenistwo, to chciałabym coś porobić…
Ale ja znów odbiegłam od tematu! Posłuchajcie, nie wiem czy wiecie, ale w tym momencie w Szwajcarii odbywa się Swiss Ultra Triathlon i może nie było by w tym nic takiego niezwykłego, gdyby nie fakt, że nasz reprezentant Robert Karaś pobija właśnie rekord za rekordem! Ja nie wiem z czego ten facet jest zbudowany i co on je, ale to musi być jakaś mieszanka silnej woli, hartu ducha i przede wszystkim wytrzymałości. Gościu postanowił pobić rekord świata i zostać dziesięciokrotnym Iron Manem! Co za tym idzie, zamiast przepłynąć dystans 3,86km (2,4 mili) on zrobił 38km, powinien przejechać na rowerze 180km (112 mil), a on proszę państwa przejechał 1800km! Teraz jeszcze „jedynie” 422km bieg, który powinien wynieść „jedyne” 42,195km (26,2mil)
Co więcej… Robert w tym momencie jest liderem! Nie straszne mu ukąszenia os, które zaatakowały go siedem razy, walczy z opuchlizną całego ciała, brakiem czucia w palcach jak i z ogromnym zmęczeniem, bo to przecież już 3 doba tych zawodów. Po skończeniu etapu rowerowego, przespał się trzy godziny i rozpoczął bieg.
Nie wnikam w to czy jest, to zdrowe dla organizmu, jak wielkie obciążenie w tym momencie ma jego serce, facet robi co chce ze swoim życiem i pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ja trzymam za niego kciuki jak i za wszystkich uczestników tego szaleńczego wyścigu.