Opowiadania

Oczy…

Budzisz się w nocy i czujesz na sobie czyjś wzrok… boisz się otworzyć oczy, bo nie wiadomo kto się w Ciebie wpatruje.

Złodziej, morderca, przystojny pan włamywacz pragnący skraść jedynie Twój pocałunek?
Myśli galopują jak szalone, czy zamknęłaś drzwi na noc? A okno?
Ale czemu jest tak podejrzanie cicho? Jedyne co słyszysz, to szaleńcze bicie swojego serca. Z miejsca wykluczasz złodzieja, choć Twa romantyczna dusza cichutko zawodzi, bo w przebłyskach sennych majaków pan włamywacz miał twarz Brada Pitta i ciało tego gościa z filmu dla dorosłych.

Skoro nie on, to kto?!

Czyżby?… niee to niemożliwe…

A jednak Twój najgorszy koszmar się ziścił! Swe obleśne gały wlepia w Ciebie monstrualnych rozmiarów pająk! Chwytasz kapcia i walczysz, rach ciach, bum, łubudu! Spocona, z krwią na rękach i ciągle bijącym sercem zakopujesz się pod kołdrą. Jedynie włosy wystają… po czym dociera do Ciebie, że skoro był jeden to pewnie jest ich więcej! Zrywasz się z łóżka i w panice przebierasz pościel na nową, odkurzasz, spryskujesz wszystko w okół sprejem na te szkarady. W końcu możesz się położyć, szkoda tylko, że już nie masz czasu, bo budzik zadzwoni za trzy minuty…

A może macie jakieś sprawdzone sposoby na pozbycie się pająków z domu?

Opowiadania

Jestem dzbanem…

„Gratulujemy!

Wygrała pani główną nagrodę w plebiscycie DZBANA ROKU!”

Chcecie wiedzieć, co trzeba odwalić, żeby dostać statuetkę cztery miesiące wcześniej, deklasując przy tym wszystkich przeciwników? Nawet politycy nie mieli ze mną szans, a wystarczy tylko…

Zacznę może od początku.

Języka angielskiego uczę się już z kilkadziesiąt lat, Augustów i Septemberów, trochę przerobiłam. Toć nieobce mi nazwy miesięcy do cholery! A może jednak?

Na początku lipca dostałam list ze szpitala, że muszę się zgłosić do lekarza 15 sierpnia. Eee, spoko loko se myślę, dam radę, to akurat będzie po operacji, pewnie chcą sprawdzić, jak się goją rany i takie tam. Oh, jakież było moje zdziwienie, gdy piętnastego zadzwoniła do mnie pani pielęgniarka z pytaniem dlaczego się dziś nie stawiłam na wizycie, przecież wysłali list. No może i coś tam wysłali, ale przecie data się nie zgadza! Przecież August to wrzesień … a nie, czekaj… w tamtym momencie chomik w mojej głowie zaczął szaleńczo biec w kołowrotku, aż mi para z uszu poszła i objawienie nastąpiło! Oczywiście szłam w zaparte, że ja nic a nic nie dostałam, nawet poprosiłam o podanie adresu, na który wysłali zawiadomienie, bo zmienialiśmy miejsce zamieszkania i takie tam… w życiu się nie przyznam, że pomyliłam daty. Na szczęście pani była wyrozumiała i bez problemu zmieniła termin wizyty.

Hola, hola, to nie wszystko, za to dostałabym jedynie ucho od dzbana.

Czytajcie dalej.

Przez to, że wspomnianą wyżej operację przekładają mi już, któryś raz, ja za każdym razem zmuszona jestem przekładać termin egzaminu na prawko. Od tygodnia czytam jedynie testy egzaminacyjne i uczę się na pamięć odpowiedzi. Zlewa mi się, to wszystko już w jedną wielką śmierdzącą kupę. Zaopatrzona w wiedzę, dobre chęci i trzy kilo szczęścia w kieszeniach wybrałam się dziś na egzamin. Tuż przed dziewiątą wtargnęłam do punktu egzaminacyjnego i dziarskim krokiem zmierzam ku swemu przeznaczeniu. Co prawda na drodze stanął mi pan, który uparł się, że musi sprawdzić, kim jestem. Nie przekonały go moje piękne oczy i zapewnienia, żem Kasiuńcia i przybyłam, żeby podejść do egzaminu. Facet jakby się uparł i dalej przekłada papiery z kupki na kupkę, jakby karty do tarota rozkładał. Dżizas, kogo oni zatrudniają? Co za niekompetentny personel! Zlitowałam się nad chłopiną i wyszukałam potwierdzenie e-mailowe, bo przecież egzamin zaraz się zaczynie…

Zacznie, ale nie dla mnie… Pan patrzy na mnie, na e-maila, na mnie i widzę, że chce coś powiedzieć, ale nie wie jak. W końcu się odważył.

-Ale wiesz, że ten egzamin masz dopiero za miesiąc? Tu jest napisane 27 september.

-No tak, september a teraz jest septem… ZNOWU TO ZROBIŁAM!!!

BO KTO TO WYMYŚLIŁ?! SEPTEMBER KOJARZY SIĘ Z SIERPIEŃ, A AUGUST Z… W KAŻDYM RAZIE NIE Z SIERPNIEM…