Kiedyś będzie normalnie…

28d92a08-59dc-4af0-bf4e-29056885d9ec– Nienawidzę francy, po prostu jak ją widzę to mi się nóż w kieszeni otwiera. Gruba taka, leniwa, brzydka. Włosy ni jakiego koloru, oczy za małe, nos za duży. A ty ją lubisz? – zapytała Kryśka przedkładając gazety z miejsca na miejsce, wzdrygając się z obrzydzenia na myśl o współpracownicy.

Czytaj dalej „Kiedyś będzie normalnie…”

Reklamy

Historia kawą pisana.

Znów nie udało mi się oszukać życia. Obudziłam się ze snu, który miał być wiecznym. Robi mi się słabo na myśl, że będę musiała przeżyć kolejny grudzień, a później nowy rok, który nic nowego nie wniesie do mojej smutnej, szarej codzienności.

Dość mam kłamstw, a z drugiej strony tylko to mi dobrze wychodzi. Okłamuję sąsiadów, że jestem szczęśliwą kobietą. Zresztą, oni tego oczekują. Nie potrzebna im sąsiadka, nad którą wypadałoby się ulitować, zaprosić do Wigilijnego stołu by w ten szczególny dzień nie była sama. Czytaj dalej „Historia kawą pisana.”

Zdrada boli najbardziej, gdy…

I stało się. Zdradził mnie.
Ja wiedziałam, że ten konkubinat to długo nie pożyje, bo nie mamy łańcucha w postaci obrączki, ale po prawie trzynastu latach być tak podłym? Co, pewnie nie wiedziałeś, że tak szybko się to wyda? Ty jeszcze nie wiesz, że ja już wiem! I wstań tylko, otwórz oczęta i napomknij żeś głodny… już ja ci arszeniku do pasztetu dorzucę i przy kawusi opowiem jak to żeś mnie zdradzał!
Nie dość, że zespół napięcia przedmiesiączkowego gra w moim organizmie to jeszcze ty, podbijasz mój zły humor. Zresztą, o czym ja piszę. To nie zespół, to już cała filharmonia, trzy chóry i sklonowane The Kelly Familly urządzają comiesięczne tournée. Wczoraj zaatakowały ręce z ryjem, bo pchałam do niego co popadnie. Mandarynka z cheddarem i kiełbasą podsuszaną ułożone warstwowo na siebie? Ambrozja.

Czytaj dalej „Zdrada boli najbardziej, gdy…”

Wiedziałam, że do mnie wrócisz… czekałam.

Już od lat przychodzi do mnie właśnie w grudniu. Jestem na niego przygotowana, uodparniam się na jego czar i wdzięk, a jednak jedno słowo, które rzuca niby od niechcenia, jedno nic nieznaczące spojrzenie i przepadam w jego ramionach. On jak żaden inny nie rozbiera mnie z taką siłą i zaangażowaniem.  Jego gorące ręce błądzą po mym rozpalonym ciele, wzbudzając coraz większe dreszcze. Czytaj dalej „Wiedziałam, że do mnie wrócisz… czekałam.”