Z życia wzięte

Nie chce mi się!!

Wstałam o 6.30 i przekonuję sama siebie, że to będzie dobry dzień! Wiesz, taki pełen szczęścia, twórczy, produktywny i ja to wszystko sama osiągnę! Tymi o to rękami! Będzie tylko w nim brakowało latających jednorożców i rzygania brokatem. W końcu dziś poniedziałek! Trzeba zacząć nadchodzący tydzień z przytupem!
Jeden malutki problem się wkrada… za cholerę nic mi się dziś nie chce robić… od godziny krążę w koło mopa, przekonując go, że sam by mógł umyć podłogę. Leniwa łajza z niego jest, drań ruszyć się nie chce. Oczy też w tym względzie nie chcą być pomocne, bo gdyby tak nie widziały tego syfu to ja bym nic nie musiała robić! Oddałabym się wielce potrzebnemu ludzkości zajęciu czyli leżeniu na sofie i rozmyślaniu … nie, nawet myśleć mi się nie chce. Eh, a tu tyle rzeczy na mnie czeka. Sowa już prawie wyhaftowana, kwiatki w hafcie wstążeczkowym powoli usychają bez dorobionego wazonu. Do tego książka spogląda ze stolika i wieje od niej Mrozem, za którego się w końcu zabrałam. Nie wspomnę o wodzie w basenie, która szumi zachęcająco. Noga by się ucieszyła z rehabilitacji…
Jeszcze ta cholerna pani z opakowania na farbie do włosów coraz głośniej mnie woła z łazienki. Chyba zamknę ją w piwnicy, albo zamaluję twarz jak to się robi z głowami w krzyżówkach. Tylko jakby to wszystko zrobić, nic nie robiąc? Chyba jednak przeczekam tę niemoc w łóżku… Dobrego dnia Kochani! Życzę Wam z całego serca by się Wam dziś chciało równie mocno jak mi się nie chce!
(Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na to by zacząć dzień z werwą? Jak tak to się podzielcie tą wiedzą tajemną 🙂 )

Opowiadania

proszę wybacz

„Minęło już tyle lat odkąd jesteśmy razem, a ja wciąż się boję, gdy coś idzie nie po twojej myśli.   Snuję się po domu nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Widzę jak podążasz za mną swym wzrokiem pełnym pogardy i dezaprobaty. Źle mi z tym, nie tak to powinno wyglądać. Jak ja wytrzymam kolejny dzień bez twojej, a raczej waszej akceptacji? Nawet nie wiecie jak bardzo się staram, by wszystko między nami było w porządku.

Tylko mnie kochajcie, czy to tak wiele? Wiem, że czasami ja również mam swoje humory, krzyknę na was czy głośniej przeklnę, ale wiedzcie, że to tylko chwilowe i zaraz będzie normalnie. Proszę nie bądźcie dla mnie zbyt surowi, jestem tylko człowiekiem, który pomimo wszystko bardzo was kocha. Proszę wybaczcie mi.. Ileż można kajać się za popełnione błędy? Choć w moim przekonaniu nie zrobiłam nic złego. To wszystko dla waszego dobra! M. proszę odpuść choć ten jeden raz… zadajesz mi fizyczny i psychiczny ból, za każdym razem gdy chcę się do ciebie przytulić, a ty się odwracasz i odchodzisz. Strzepujesz me dłonie z największą odrazą. Proszę spójrz na mnie jak dawniej. Niech w twych oczach znów zapłoną iskry miłości!

To uczucie pustki i samotności powoli mnie zabija. Trawi wnętrzności jak ogień piekielny.Jak długo można  błagać o przebaczenie i zapomnienie? Co mogę dla Was zrobić, by wszystko było jak dawniej?

Kocie, czy już nic dla ciebie nie znaczę? Tyle pięknych chwil razem przeżyliśmy. Przyrzekałam Ci, że będę przy tobie na dobre i na złe. Pamiętasz, gdy byłeś chory? Kto opiekował się Tobą jak własnym dzieckiem, kto niewysypia się co noc, byś mógł się wyłożyć tak jak lubisz. Choć budzę się czasami powykręcana, obolała to nigdy nie proszę Cię byś się przesunął. Czy te gesty naprawdę nic dla Ciebie nie znaczą? Już zawsze będziesz spoglądał na mnie spod przymkniętych powiek i mruczał pod nosem?

Jeszcze raz proszę wybacz, wybaczcie mi, moje zwierzątka za to, że was dziś wykąpałam.”

– Te Gieniuś, zobacz no, co ta Kasia naskrobała, bo mnie coś oczy bolą. – powiedziała Memphis do swego kociego przyjaciela.

– Daj mi spokój, głupia. Nie mam czasu, nie widzisz, że się myję? Kaśka pierdoła, znów mnie wykąpała w tym śmierdzącym szamponie. Jak ja jej.. szkoda gadać. Nie mam zamiaru czytać nic co wyszlo spod jej pazurów. Może mnie pocałować w moje puszyste dupsko.

– No, ale weź, zobacz na nią. Siedzi smutna, przygnębiona, bo nie pozwoliłeś mi się do niej przytulać. Chociaż zobaczmy co ma nam do powiedzenia, proszę, proszę, proszę.

– Przestań wywijać tak tym ogonem, bo się jeszcze przeziębię. Nie dość, że cały mokry jestem, bo udało mi się dać nogę z wanny, unikając suszenia, to ty jeszcze robisz huragan tym swoim ogonem. Słuchaj Memphis, ja już mam wszystko opracowane. Sprawdziłem nawet, gdzie byśmy mogli Kaśkę zakopać, po tym jak już się z nią rozprawimy. Przeleżałem pod krzakiem malin pół dnia, by sprawdzić czy tam będzie dobre miejsce. Weź się w garść Suko i do dzieła! Zgodnie z planem. Ty ją zagryzasz, bo wiadomo, wy psy tej rasy macie w sobie mordercze instynkty.

– EEEEEEEJ, wypraszam sobie! Ja, psem mordercą? Chyba sobie jaja robisz. A nie, przepraszam, mieliśmy już nigdy nie poruszać tematu kastracji… Geniuś, ale ja tak nie potrafię. No sam pomyśl, a jak trafimy do gorszych człowieków? Czy nam tu jest tak, źle? Tylko raz nas umyła w tym miesiącu. Mnie to się nawet należało, bo cieczkę mam i przyznam troszkę śmierdziałam. Zresztą ty, z tego co słyszałam lubisz się myć.

– Myć się mogę, ale bez szamponu! Czy ty wiesz co oni mi kiedyś zrobili, ci twoi ludzie? nie, nie mogę o tym mówić, choć minęło tyle lat ja nadal sikam pod siebie w wannie, gdy tylko poczuję szampon na swej skórze. Oni mnie, oni… ONI MNIE OGOLILI I NACIERALI OEJKIEM Z DRZEWA HERBACIANEGO!  Rozumiesz? Pojmujesz to swoim malutkim psim móżdżkiem? Bydlaki!

– Słyszałam tę historię. Tylko czy to nie było przypadkiem dla twojego dobra, bo miałeś problemy ze skórą?

– Nie przypominam sobie…

– Powiem ci Gienek, że trochę przesadzasz w tej swojej zawziętości. Myślę, że Kasia odkupiła już swoje winy tą pyszną kiełbaską. Poudajemy jeszcze chwilę złość,  w lodówce widziałam piękny okaz szyneczki.

– Pozwól, że to przemyślę w czasie popołudniowej drzemeczki. – odpowiedział Gieniuś.