Opowiadania

Ich troje, czyli śpisz w gabinecie.

Nie wiem co mam robić. Miotam się straszliwie. Życie postawiło mnie w przed murem nie do pokonania, a nawet przed dwoma… Powiem Wam, co się stało, bo dawno się nie odzywałam i niektórzy już zaczęli się martwić, że przepadłam, a ja nie przepadłam, tylko nie ogarniam pewnych spraw. Jedną z nich jest to, że…

Słuchajcie tego. Nie tak dawno temu, Maciek przyprowadził do domu Janusza. Myślę sobie spoko, co kto lubi, toć ja mu znajomków wybierać nie będę. Cytując klasyka „z twarzy był podobny zupełnie do nikogo”. Nie wtrącał się, siedział cicho, jeść nie wołał i tak niezauważony przez nikogo został z nami. Raz, czy dwa znalazłam, go u nas na łóżku, aż w pewnym momencie stał się nieodzownym elementem sypialnianym. Upominałam Maćka, że Janusz śmierdzi i bardzo bym, go prosiła, by jednak opuścił naszą sypialnię, bo ja z dziadem spać nie będę. Parę dni później obok Janusza zaczęła pojawiać się Dżesika. Smukła, całkiem niebrzydka, delikatna, pachnąca. Widać było, że wpadli sobie w oko. Nawet kibicowałam temu związkowi do momentu, gdy po Dżesice przyszła… chyba Samanta? Powiem Wam szczerze, że tak naprawdę do dziś nie wiem jak ona się nazywa…

Co to ma wspólnego ze mną, pewnie się zastanawiacie? Otóż to, że już od jakiegoś czasu nie ma dla mnie miejsca w naszym konkubenckim łożu. Maciek się do mnie nie przytula, śpi odwrócony plecami. Na początku myślałam, że to może z powodu moich gabarytów, w sumie omal nie spadam z łóżka co noc, ale to nie to. Próbowałam znaleźć jakiś racjonalny powód tej oziębłości emocjonalno-dotykowej, ale nic mi do głowy nie przychodziło, aż do momentu…

Ciężko mi o tym pisać, naprawdę, bo to nie jest błahostka czy nic nieznaczący epizod, to jest jawna zdrada! Dowiedziałam się o niej przez przypadek. A nie, przepraszam, powinnam powiedzieć o nich… Tak, moi mili. Ten drań, Bydlak jeden przygruchał sobie dwie! Jedna mu nie wystarcza! Jak upokarzać to do końca, zdeptać, opluć i napierdzieć…

Wiecie co, ten Konkubent mój zrobił?! Dogadał się z Januszem, że w zamian za wikt i opierunek, Dżesika i ta druga swołocz będą z nim spały. Rozumiecie? JEDNA GRZEJE MU PLECKI, A DRUGA IDEALNIE WPASOWUJE MU SIĘ POD RAMIĘ I JEST MU CUDOWNIE WYGODNIE!

To już ze mną Ci nie wygodnie? Tyle lat psu w dupę? Eeeeh. Dobrze, że i ja mam do kogo się przytulić w te smutne noce…

Na zdjęciu poniżej, przedstawiam Wam, to świńskie trio: Janusz, Dżesika i ta trzecia…